środa, 8 października 2014

"Mikołaj P." a rola społeczna mediów

Media, nieważne elektroniczne, czy papierowe, czują ponoć jakąś misję.

I tak na przykład misja gazety wyborczej, oddział krakowski, wygląda tak:

(...) Prokuratura Rejonowa w Krakowie-Podgórzu oskarżyła 18-letniego Mikołaja P. o spowodowanie obrażeń u pokrzywdzonego, które naruszyły funkcjonowanie jego narządów ciała na okres powyżej 7 dni trwający. - Oskarżony dopuścił się tego publicznie, bez powodu, okazując przez to rażące lekceważenie porządku prawnego - zaznacza prokurator Bogusława Marcinkowska, rzecznik krakowskiej prokuratury.

Cały tekst: http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,44425,16768087.html#ixzz3FZYkFcAj


Mikołaja P.?

Mikołaj P. to w tym przypadku facet, który ciężko pobił w barze klienta mającego czelność zwrócić mu uwagę, żeby nie rzucał kuflami i nie rozbijał ich o podłogę.

Wyobraźmy sobie, że w poczuciu misji jakaś gazeta zdecydowała się na opublikowanie imienia, nazwiska oraz zdjęcia tego lub innego "Mikołaja P."...

A przecież "Mikołajów P." u nas na pęczki... Jeden np. ostatnio siedział za kierownicą prowadzonego przez siebie samochodu "nawalony" jak przysłowiowy "meserszmit" wskutek czego w wywołanym przez niego zderzeniu czołowym zgięło młode małżeństwo, przy czym kobieta była dodatkowo w zaawansowanej ciąży. Oczywiście temu akurat "Mikołajowi P." nic się, poza drobnymi otarciami, nie stało - jak to zwykle była z "nawalonymi jak meserszmit" mordercami za kierownicą.

Mechanizm zawsze jest ten sam - jest oczywisty sprawca, znane jest jego imię i nazwisko, dziennikarze dysponują zdjęciami twarzy mordercy, ale na koniec bezwarunkowo czytamy o tym lub innym "Mikołaju P."

Przeca nawet ta sympatyczna pani, która wjechała swoim autem do przejścia podziemnego, to też jest "Mikołaj P."....

Wracając do owoców twórczej pracy naszej wyobraźni - oto gazeta lub kanał telewizyjny (czy inny radiowy) publikuje w poczuciu misji pełne nazwisko mordercy, gwałciciela, bandyty, który kogoś ciężko pobił, oszusta, który ukradł ostatnie pieniądze starszej pani podszywając się pod jej wnuczka... no łotewer, jak mówią światli młodzi Polacy...

Co robi biedna ofiara takiego brutalnego ataku mediów? Ano mam nadzieję, że wytacza mediom proces o bezprawne upublicznienie wizerunku.

Czy naprawdę trzeba być aż szefem działu marketingu koncernu medialnego, żeby wpaść na to, że taki proces o zniesławienie wytoczony przez mordercę, gwałciciela, bandytę, który kogoś ciężko pobił, czy nawet przez oszusta, który ukradł ostatnie pieniądze starszej pani podszywając się pod jej wnuczka, byłby dla takiej odważnej i ewidentnie czującej misję społeczną redakcji najdoskonalszą formą reklamy?

Czy naprawdę trzeba wielkiej wyobraźni, żeby dojść do wniosku, że taki proces o zniesławienie byłby doskonałą okazją do rozpoczęcia publicznej, ogólnokrajowej dyskusji nad granicami prawnej ochrony prywatności bandytów?

No przecież stać Was na to - drodzy Prezesi koncernów medialnych!

Stać Was w razie czego na zapłacenie śmiesznych kilkudziesięciu czy nawet i kilkuset tysięcy złotych odszkodowania moralnemu zeru, które Was pozwie o naruszenie wizerunku. Przecież nie takie pieniądze tak czy inaczej wydajecie na reklamę.

A moralne zero? Niech pozywa. I tak nie będzie mieć już czego szukać w tym kraju. A cała opinia publiczna będzie po Waszej stronie, a nie po stronie mordercy, gwałciciela, bandyty, który kogoś ciężko pobił, czy nawet oszusta, który ukradł ostatnie pieniądze starszej pani podszywając się pod jej wnuczka...

Owszem, pewnie znajdzie się jakiś obrońca "elementarnego prawa do prywatności" (może jakaś fundacja helsińska, czy cóś...), który wystąpi przed szereg i będzie piszczał, że łamane są prawa obywatelskie mordercy, gwałciciela, bandyty, który kogoś ciężko pobił, czy nawet oszusta, który ukradł ostatnie pieniądze starszej pani podszywając się pod jej wnuczka... a media zachowują się nieetycznie... No ale niech występuje... Powodzenia życzymy...

Cholera... Czy ja mam za Was myśleć, drodzy Prezesi...?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza